Gdy rano uchylilam leniwie oczy, miałam skrytą nadzieje ze powitają mnie te śliczne, piwne tęczówki. Ujarzalam jedynie chaotycznie porozrzucane poduszki, na których spał. Mimo dość dużego bólu unioslam sie na łokciach i rozejrzalam sie po pomieszczeniu.
-nie ma go- mruknelam cicho pod nosem marszczac czoło.
Przeniosłam się do pozycji siedzącej. Podniosłam sie wolno. Oparłam sie o szafke nocną by nie stracić równowagi, którą udało mi się uzyskać. Postawiłam kilka dość bolesnych kroków w stronę drzwi. Musiałam wyglądać komicznie idąc jak typowy "kark". Zakwasy nie pozwalały mi iść ani normalnie, ani szybko. Myślałam ze zaraz się będę czołgać. Dopiero po jakiś pięciu minutach moja dłoń spoczęła na klamce. Przekrecilam ją i uchylilam drzwi. Wychylilam głowę przez małą szparę by zobaczyć kto tam jest. Usłyszałam działający telewizor. Wolno szlam korytarzem podpierając sie ściany. Zauważyłam ze w kuchni jest ciemno wiec ktoś musi być w salonie. Mój wzrok skierowany był w podłogę, a gdy weszłam do pokoju wbilam wzrok w męskie buty Nike. Mój wzrok powędrował wyżej po drodze widząc czarne rurki, biały t-shirt z szarym krajobrazem LA i czarno-szarą bejbolówkę aż wbilam wzrok w brązowe tęczówki mężczyzny siedzącego na mojej kanapie i oglądającego moją telewizje. Jego głową zwróciła sie w moją stronę, a mi szczęka opadła.
-Tom?!- otworzyłam usta ze zdumienia. Spodziewałam się tu raczej czekającego na mnie Shannona lub Sarah, która wróciła ze sklepu.
-Od zawsze wiedziałem ze lubisz sobie pospać ale nie uważasz ze spanie do 14 to juz lekka przesada?-zapytał roześmiany wstając z kanapy i idącego w moją stronę.
-Co ty tu robisz?-uśmiechnęłam się wtulając w jego szeroką klatkę piersiową.
-Chciałem odwiedzić najlepszą przyjaciółkę, która chyba zapomniała sie pożegnać-spojrzał na mnie wzrokiem takim jakim patrzyła zawsze moja matka gdy wypominala mi moje błędy.
-O Jezu..-zakrylam dłonią usta. Kompletnie wypadło mi to z głowy. Tak bardzo spieszylam sie na samolot ze nawet nie miałam czasu do niego zajechać.- przepraszam, spieszylam sie na samolot i..-ułożył palec na moich ustach by mnie uciszyć.
-Nic sie nie stało. I tak planowałem cię odwiedzić wiec fajnie sie złożyło-uśmiechnął się promiennie. Miał wory pod oczami jakby nie spal całą no.
-Długo tu siedzisz?-zmarszczylam czoło skanując dokładnie okolice jego oczu.
-Ze dwie godziny może..a co?-kiwnal głową w stronę sofy dając mi do zrozumienia ze nasze pogaduchy nie skończą sie szybko.
-Widziałeś kogoś kto wychodził lub wchodził do mieszkania?-zapytałam trochę zaniepokojona.
-Jak przyjechałem otworzyła mi jakaś laska. Chwile z nią pogadalem, później ona poszła do sklepu. W tym czasie z mieszkania wyszedł jakiś koleś, ona wróciła, zapytałem ją o tego kolesia. Ona powiedziała tylko ze spieszy sie na zajęcia i wyszła z domu- na jego twarzy pojawił sie grymas ciekawości. Znam go na tyle dlugo żeby wiedzieć kiedy zżera go ciekawość.
-Aha- spuscilam głowę i zaczęłam zakrecac kosmyk włosów na palcu.
- To twój chłopak?- zapytał z uśmiechem. On jest taki jak mój ojciec tylko czeka aż pochwale sie w końcu jakimś chłopakiem.
-Nie, nie. To znajomy. Poznałam go wczoraj na imprezie-uśmiechnęłam sie niepewnie. Przecież nie powiem mu "wiesz, poznałam go wczoraj i po dwóch godzinach juz sie pieprzylismy". To by było komiczne, a nawet chore.
Rozumiem ze jesteśmy przyjaciółmi i ze mówimy sobie praktycznie wszytko ale nie będę opowiadać mu o moich łóżkowych przygodach. Nie musi o tym słychać. Z wyglądu Shannon może wyglądać na nieciekawego typa ale przez te dwie godziny trochę go poznałam i zdążyłam zauważyć ze jest miły i pomocny. Albo tylko takiego udawał.. Nie dane mi było tego sprawdzić. Zrobił to co każdy facet w takiej sytuacji. Uciekł z podkulonym ogonem. Widocznie nie jest taki idealny jakiego go sobie wyobrazalam. Może Tom też tak uważa. Od zawsze odpedzal ode mnie takich kolesi. Uważał ze to bandziory i ze zasługuje na kogoś z wyższej półki. Do teraz sie tak zachowuje. Jak starszy brat. Mam tylko nadzieje że przypomni sobie ile mam lat i że sama sobie potrafie poradzić.
-Masz jakieś plany na wieczór?- uśmiechnął się poruszając znacząco brwiami.
-Wiesz, jak ostatnio usłyszałam to pytanie to skończyłam leżąc o 2 w nocy na trawniku w parku, więc nie dzięki_ pokręciłam przecząco głową.
-No weeeź. Ze mną się nie napijesz?-zrobił mine kotka ze Shreka.
-może-przymrużyłam na niego oczy próbując nie poddać się jego urokowi.- ale weźmiemy Sarah- pogroziłam mu palcem.
-niech ci będzie-zacmokał i wstał z sofy- widze że nie obejdzie się bez mojej pomocy- zaśmiał się cicho.
Chodziło mu pewnie o mój sposób chodzenia. Zmroziłam go wzrokiem i podniosłam się z kanapy.
-Możesz tylko pomarzyć- wybuchnęłam śmiechem i nadzwyczaj szybko pobiegła do pokoju, zamykając go za sobą na klucz.
Odpowiedziało mi milczenie. Chyba nie jest na tyle głupi żeby nie wiedzieć że nie zobaczy mnie nigdy w samej bieliźnie albo i bez niej. Jest dla mnie przyjacielem i raczej nie planuje tego zmieniać.