Na jego twarzy pojawiło sie zdziwienie. Uniósł brwi ku górze i otworzył usta by zacząć coś mówić lecz ja ułożyłam palec na jego wargach.
-Pieprz mnie, Shannon-przejechalam dłońmi wzdłuż jego klatki piersiowe pozostawiając je na wypukleniu bokserek- wiem ze tego chce-lekki, cwaniacki uśmiech wkradł się na moją twarz.
-Liz-mruknął cicho glaskajac mój policzek-jesteś pijana-odgarnal kosmyk włosów z mojego czoła-napewno tego chcesz?
-Tak, chce cię -zacisnelam lekko dłoń na jego kroczu.
Jego ręką powędrowała na moje plecy. Odpial czarny stanik i zsunal go z moich ramion. Ułożył dłoń na mojej piersi i delikatnie ją ścisnął. Z moich ust wydarł sie cichy jęk podniecenia. Zaczął powoli muskac moja skórę kierując pocałunki coraz niżej i niżej zatrzymując się dopiero w okolicy pasa. Zahaczył palec o materiał czarnych, koronkowych majtek ciągnąć je w dół. Dziwne uczucie u dołu mojego brzucha wzrastało z każdym jego ruchem. Zsunal material do wysokości kolan a łokciami wolno rozsunął moje uda. Jego palce powędrowały na moją kobiecość i zaczęły krążyć na niej niezliczoną ilość kółek. Zacisnelam dłonie na pościeli. Pojękiwałam cicho stając sie coraz bardziej mokra.
-Shannon-stęknęłam błagalnie mając nadzieję ze skończy te głupie aczkolwiek przyjemne gierki.
Jego palce weszły we mnie wijąc sie jak małe wężyki. Z moich ust wydarły sie kolejne jęki przyjemności. Jednak nie tego oczekiwałam. Słowa "chce cię " miały dla mnie inne znaczenie. Odsunelam lekko jego rękę.
-wiesz dobrze czego chce-mruknęłam cicho spoglądając mu w oczy
-Czemuś ty taka niecierpliwa?- uniósł sie do pozycji siedzącej- nie jest ci przyjemnie?
-Jest ale..chce czegoś więcej- zakrylam dłonią usta by nie zobaczył mojego nieśmiałego uśmiechu. Zachowywalam sie jak mała dziewczynka wstydząca sie mówić o takich rzeczach-chyba wiesz co mam na myśli..
Spojrzał na mnie i przejechał wolno ręką po moim udzie. Ułożył usta na kolanie i składał pocałunki coraz niżej do czasu az jego usta nie znalazły sie na mojej kobiecości. Jego język zachowywał sie jak opętany. Nie mógł znaleźć sobie miejsca by juz sie nie ruszyć. Chciał dotknąć każdego kawałka skory wewnątrz mnie. Moje jęki stawały sie nieco głośniejsze ale nie na tyle główne by Sarah była w stanie je usłyszeć.
-Shannon-jęknęłam błagalnie.
Uniósł głowę i przysunął sie do mojej twarzy na tyle blisko ze nie było chyba centymetra przestrzeni miedzy nami. Powoli zsunal swoje bokserki do kolan. Ułożyłam dłoń na jego policzku po czym wbilam sie w jego wargi. Znów przeniósł swoje pocałunki na szyje. Pocałunki w tym miejscu doprowadzały mnie do czystego obłędu. Odchylilam głowę lekko w prawą stronę i poczułam jak powoli sie we mnie wsunął. Ruchy jego bioder były powolne i delikatne. Zacisnal ręce na oparciu łóżka przyspieszając tempo coraz bardziej. Głośność moich jęków nasilała sie z każdym jego ruchem. Czułam jak jego gorący i nierówny oddech oplata moją szyje. ręce ułożyłam na jego plecach wbijając paznokcie w ich skórę. Z jego ust wydobył się cichy jęk. Na moją twarz wkradł się lekki a zarazem cwaniacki uśmiech. Na jego ciele zaczęły się pojawiać małe, przeźroczyste krople potu. Czułam że dziwne uczucie u dołu mojego brzucha zaraz rozsadzi moje ciało. Zamknęłam powoli oczy i zaczęłam poruszać się w rytm jego ruchów. Mimowolnie przygryzłam dolną wargę. Jego ciało w tym momencie wydawało mi się idealne, perfekcyjne i stworzone tylko dla mnie. Każdy jego mięsień, każde ścięgno. Jego twarz, każda mina, spojrzenie wydawało się takie idealne. Może wydawać wam się to dziwne. Znałam go może jakieś 2 godziny ale wiedziałam że mogę patrzeć na niego do końca życia. Może nawet nie w takiej pozycji jak ta aktualna ale leżącego koło mnie. Budzącego się obok każdego ranka, otwierającego oczy i patrzącego na mnie tymi ślicznymi piwnymi oczami. Jego tempo zaczęło wzrastać. Moje jęki były chyba głośniejsze niż kiedykolwiek. Jego oddech był płytki. Poczułam że zaraz będę szczytować. Jego ciche stękania wskazywały na to że też jest temu bliski. Każdy ruch stawał sie coraz wolniejszy z kolejnymi jękami. Z jego ciała zaczęły kąpać niewielkie kropelki potu spadające na moje rozgrzane ciało. Mimowolnie wbilam zęby w skore mojej dolnej wargi. Zacisnelam ręce na pościeli wyginając sie w łuk oraz jęcząc z przyjemności. Moje nogi drżały gdy Shannon zrobił ostatnie ruchy we mnie jednocześnie dochodząc. Opadł cały mokry koło mnie na pościel układając głowę na jednej z poduszek. Nasze oddechy były płytkie i ciężkie próbujące szybko sie wyrównać. Spojrzałam na niego. Jego twarz byla zwrócona w moją stronę, miał zamknięte oczy i wyglądał jakbym spal. Mogę powiedzieć ze był to najsliczniejszy widok w całym moim życiu. Leżałam tak, skanując każdy, nawet najmniejszy cal jego twarzy do czasu aż nie poczułam silnej potrzeby pójścia spać. Z dość wielkimi niecheciami podniosłam sie z wygodnego materaca. Wsunelam na stopy miekkie bamboszki i potupotalam do komody najciszej jak tylko potrafiłam by nie przeszkodzić Shannonowi w spokojnym snie. Wysunelam jedna z większych szuflad i wyciągnęłam z niej krótkie szorty w panterke oraz zwykły, biały t-shirt. Wsunelam szufladę spowrotem i położyłam rzeczy na komodzie. Powoli chwycilam za biały materiał koszulki i przeciągnęłam przez głowę. Gdy wciagnelam na siebie panterkowy materiał szortów poszłam do łóżka. Zanim sie położyłam przykrylam kocem wciąż mokre ciało Shannona. Położyłam sie powoli koło niego. Złożyłam pojedynczy pocałunek na jego czole i ułożyłam głowę na poduszce. Po chwili odplynelam do cudownej krainy Morfeusza.
***
Wybaczcie że tak długo musieliście czekać na ten rozdział ale szkoła i te rzeczy ;/ Mam nadzieje że wam się podoba :> Co myślicie o dalszych relacjach Shannona z Liz?
to to to to to jest GENIALNE! /nn
OdpowiedzUsuńJezu jezu kocham <30 i czekam na wiecej xd
OdpowiedzUsuń