Wpatrywałam się w każdy, nawet najmniejszy cal światła bijącego zza szyby. Korki były jednak nieziemskie co dało mi więcej czasu na delektowanie się widokiem. Niektóre dzielnice nie byly oświetlone co wyglądało trochę przerażająco. Widniała tam tylko ciemność. Mam nadzieje ze nie będę musiała często przechodzić przez takie oto uliczki.
-Pamiętaj żeby nie wchodzić w takie miejsca-mruknęła cicho Sarah wskazując na uliczkę przez moje okno- czai się tam wiele dość nie ciekawych i..-przerwała by przełknąć ślinę- zboczonych gości..
-Zapamiętam-szepnęłam nie mogąc wydusić z siebie nic więcej.
Na samą myśl o robieniu czego kolwiek z takimi facetami aż skracało mnie w żołądku. Nim się obejrzałam byłyśmy już na Manhattanie. Opuściłyśmy pojazd oraz zabrałyśmy moje walizki kierując się do jednego z ładniejszych wieżowców w okolicy. Hol wyglądał dość przytulnie. Nie ociekał zlotem i innymi drogocennościami tak jak sobie wyobrażałam. Tego mi było trzeba. Zwykły budynek, zwykle mieszkanie i zwykle życie. W windzie czekał sympatyczny i nie najbrzydszy hotelarz. Widząc mnie z Sarah'ą domyślił się na które piętro ma jechać. Miałam lek wysokości wiec resztkami nadziei prosiłam Boga aby mi przeszło. No nie okłamujmy się. 12 piętro w 15 piętrowym wieżowcu to nie tak nisko. Krok za krokiem, tupot za tupotem byłam bliżej mojego nowego, dzielonego z przyjaciółką mieszkania. Zatrzymałyśmy się przy białych, drewnianych drzwiach z numerem 9. Sarah wyciągnęła z torebki pęk kluczy z różnymi zawieszkami i obracając je otworzyła drzwi.
-Oh..-cicho wyrwało się z moich ust na widok dość ładnie urządzonego mieszkania-ślicznie tu
-Robił to wszystko mój dobry znajomy-delikatnie uniosła kąciki ust do góry na wspomnienie o nim.
-Ma talent-odwzajemniłam gest nie przerywając rozglądania się po pomieszczeniu, którym był salon.
Znajdował się tam duży, 42 calowy telewizor marki Samsung. Była też tam bordowa kanapa idealnie pasująca do koloru ścian i wpasowująca się w kolor mebli. Z każdym zauważonym przedmiotem przekonywałam się do jego talentu coraz bardziej.
-Chodź, pokaże ci twój pokój -zwróciła się ponownie dziewczyna-odpoczniesz trochę i poleniuchujemy razem-wyszczerzyła się wyglądając dość przekonywując. Kiwnęłam tylko głową i potupotałam za nią do pokoju na końcu korytarza. Nie odbiegał on wyglądem od reszty mieszkania. Był w kolorach od białego aż po czarny. Przez chwilę poczułam się jak we własnym pokoju tam. W Los Angeles. Moją szczególną uwagę przykuło wielkie łóżko. Było na nim chyba z 10 ozdobnych poduszek i pościel wpasowującą się we wszystko. Zostawiłam walizki tam gdzie stały i rzuciłam się na łóżko rokoszując się jego miękkością. po dobrych 20 minutach leżenia postanowiłam przebrać się w coś wygodniejszego. Były to moje ukochane, szare dresy w czarne literki oraz bardzo luźny t-shirt z logo Guns'N Roses. Spięłam włosy w kucyka i wyszłam z pokoju kierując się korytarzem ponownie do salonu. Sarah siedział tam oglądając telewizyjne talk show Allan'a Carr'a. Lubiłam go. Zawsze wszystko obracał w żart więc przy każdym odcinku było dużo śmiechu. Dosiadłam się do niej w milczeniu. Co jakiś czas chichotała pod nosem z jego tekstów. Nie da się ukryć że ja robiłam to samo. Może nie był najprzystojniejszy i najchudszy ale miał genialny charakter i poczucie humoru. Odcinek niestety szybko się skończył i nastała niezręczna cisza lecz Sarah szybko ją przerwała.
-Masz jakieś plany na dzisiejszy wieczór?-uśmiechnęła się delikatnie zwracając głowę w moją stronę i przekładając pojedynczy kosmyk włosów za ucho.
-Nie..-mruknęłam cicho poprawiając się nieco na sofie gdyż poczułam lekkie mrowienie w łydkach-..a ty?
-Pomyślałam że skoro to twój pierwszy wieczór w Nowym Yorku to trzeba go jakoś uczcić, jak myślisz?-spojrzała na mnie błękitnymi tęczówkami czekając na odpowiedź.
-Em...-mruknęłam cicho jednocześnie zastanawiając się co więcej mogę powiedzieć-..okej-uniosłam kąciki ust do góry na myśl o wyjściu na miasto.
-To idź się szykować-zachichotała podnosząc się i w podskokach kierując się do sypialni.
Może i nie przepadałam za przepełnionymi ludźmi klubami ale lubiłam chodzić po oświetlonym mieście i podziwiać jak technologia idzie do przodu. Biorąc do siebie słowa przyjaciółki również poszłam przygotować się do wyjścia. Nie było mi aż tak śpieszno więc wolno wróciłam do pokoju chwytając po drodze większą walizkę i kładąc ją na łóżku. Jednym zwinnym ruchem odpięłam zamek i zaczęłam szukać czegoś ciekawego. Może nie miałam jakiś zajebistych ciuchów ale mi się podobały i to powinno wystarczyć. Wyrzucałam z niej wszystko co raczej nie nadawało się na tę okazję.
Minuty wydawały się jak godziny a ja dalej nie miałam nic. Ostatecznym rozwiązaniem mogła być czarna sukienka sięgająca do połowy uda. Nie przepadałam za nią. Może dlatego że raczej chodziłam w spodniach i podkoszulkach. Moja matka od niech nie odstępowała ani na chwile. Czasami nawet śmiałam się pod nosem że pewnie śpi w sukience. Gdy trzymałam już czarny materiał sukienki w ręce chwyciłam za drugą walizkę w której nie było nic innego tylko buty. Miałam ich dość dużo więc znów zaczęłam wyrzucać wszystko robiąc jeszcze większy bałagan. Wypadały z niej różne marki. Od Vans'ów i Conversów aż po lity i zwykłe czarne szpilki. Ze szperania po zakątkach mojej torby wyrwało mnie pukanie do drzwi.
-Gotowa?-zapytała Sarah uchylając drzwi.
Była ubrana właśnie tak jak ja chciał wyglądać. Czarne szpilki i krótka sukienka w tym samym kolorze. Spostrzegła to jednak i na chwilę zniknęła z mojego obszaru widoczności by wrócić z białą sukienką i grubym łańcuchem w ręce.
-Ubierz to-mruknęła cicho wręczając mi te przedmioty- zrobić ci makijaż?-zapytała idąc do mojego łóżka i siadając na jego krawędzi.
-Jeśli tylko możesz-uniosłam lekko kąciki ust do góry.
Przebrałam się w wieczorną kreację i wzięłam do niej jeszcze złote szpilki. Gdy ubranie było gotowe usiadłam koło Sarah by zrobiła mi make up. Usta przejechała dość mocną, czerwoną szminką a rzęsy kilkukrotnie obdarzyła warstwą tuszu. Włosy zostawiłam rozpuszczone lecz popsikałam je lekko lakierem by nie straciły objętości.
-Czas na imprezę ! -zaśmiała się moja przyjaciółka po czy pokierowałyśmy się do wyjścia.
szybko biorę się za następny rozdział ;3 ~nn
OdpowiedzUsuń